Imprezy

Malezja 2007

Więcej o tym ciekawym miejscu możecie przeczytać w artykule Widgeta i Ameli z naszego poprzedniego wyjazdu do malezji z 2005 roku, którym zamieszczam poniżej. Tym razem wybraliśy się w liczniejszej grupie, blisko 25 osób. Wyjazd przeznaczony był dla osób jadących po raz pierwszy na tunel lub mających w nim niewielkie do

świadczenie. Nasz trening obejmował opanowanie techniki indywidualnej oraz elementy RW-2, a dla niektórych RW-3. Niestety dla częsco z nas tunel okazał się zbyt słaby i uniemożliwił pełen zakres treningu. Zdecydowanie jest to nadal bardzo dobre miejsce na początkowe szkolenie w RW, szczególnie dla osób lekkich które mogą bez przeszkód latać dwójkami i trójkami. Dziękuję wszystkim uczestnikom za fajny wyjazd, wspólne zwiedzanie Kuala Lumpur i mam nadzięję owocny trening. Zdjęcia z wyjazdu dostępne w galerii.

Wkrótce szczegóły kolejnego wyjazdu tunelowego -tym razem w 02.2008 do USA.

Każda czwórka, poważnie myśląca o wspólnym treningu, musi w obecnych czasach przeznaczyć fundusze na trening w tunelu aerodynamicznym. Na świecie nie ma na razie zbyt dużego wyboru w tego typu obiektach. Mocno ograniczony budżet naszej nowo utworzonej „czwórki” nie pozwolił nam wykupić zadowalającej ilości godzin w tunelu w Orlando, a tunel pod Paryżem jest jeszcze droższy i do tego niezbyt dobry. Postanowiliśmy poszukać alternatywnego rozwiązania. Tym rozwiązaniem okazał się tunel SkyVenture Genting, oddalony ok. 50 km od stolicy Malezji - Kuala Lumpur, gdzie cena jednej godziny wyniosła nas poniżej 300USD, czyli prawie połowę mniej niż w Orlando.

Malezyjski SkyVenture jest położony w największym w Azji centrum rozrywkowo-handlowym o nazwie Genting, usytuowanym wśród przepływających chmur, na obrośniętych tropikalnym lasem szczytach gór, prawie 2000m n.p.m. Brzmi cudownie prawda? Ale czytajcie dalej...

Genting, mimo pięknych okolicznych widoków, nie jest niestety przykładem dobrego smaku. Ten olbrzymi park rozrywki na powierzchni kilkudziesięciu hektarów jest prawie w całości zakryty dachem i odcięty od pięknego, równikowego słońca. Turyści pragnący wypocząć w spokoju raczej nie mają tam czego szukać. Jest naszpikowany aż do przesady dziesiątkami sklepów, restauracji i różnego rodzaju lunaparkowych rozrywek typu roller-coastery, karuzele, gry wideo, strzelnice, ściany wspinaczkowe, sale bilardowe, kręgielnie, pola golfowe, kasyna, kina, teatry i cale mnóstwo innych „atrakcji”, wśród których kosztujący kilka milionów tunel aerodynamiczny nie wyróżnia się jakoś specjalnie. Dookoła piętrzą się olbrzymie, betonowe hotele przyjmujące jednocześnie po kilka tysięcy gości każdy, których recepcje wyglądają jak terminale międzynarodowych lotnisk. W środku centrum panuje potworny zgiełk powodowany przez tysiące krzykliwych Azjatów, którzy uciekają w góry od panujących w niżej położonej części kraju upałów.

Można z czystym sumieniem powiedzieć, że usytuowany w samym środku tunel aerodynamiczny jest tam, sposród wymienionych rozrywek, jednym z najspokojniejszych miejsc. Mówiąc szczerze, lecieliśmy do Malezji z bardzo dużą dozą niepewności, gdyż naprawdę niewielu spadochroniarzy „ze świata” dotarło tam przed nami i nie wiedzieliśmy, czy ten tunel nie jest za słaby w ogóle do jakiegokolwiek treningu RW szczególnie, że chodziły słuchy, iż tak właśnie jest. Ale zaryzykowaliśmy.

Na miejscu okazało się, że SkyVenture Genting konstrukcyjnie jest bardzo podobny do tunelu w Orlando. Czyste, ciche, duże i komfortowe wnętrza, wygodne wózki do trenowania i porządny video room zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie.

Już pierwsze wejścia rozwiały nasze wątpliwości co do możliwości tego tunelu, bo okazało się, że zarówno indywidualnie, w dwójkach oraz w trójkach RW lata się tam praktycznie tak komfortowo jak w Orlando. W takich konfiguracjach osoby o przeciętnej wadze (!?), trenujące w pozycji płaskiej raczej nie odczują żadnej różnicy. Natomiast z czwórką tunel miał już lekkie problemy, co się objawiało częstym ocieraniem o siatkę. Pracę w 4-way’u musieliśmy ograniczyć więc do trenowania podstawowych figur z otwartym środkiem (star, donut, bipole, diamond itp.). Warto zaznaczyć, że słabsza wydajność tunelu w Genting wcale nie jest spowodowana brakiem mocy lub gorszą konstrukcją tylko tym, że tunel ten stoi na bardzo dużej wysokości nad poziomem morza oraz jest mocno wokoło zabudowany.

Warunki treningu mieliśmy naprawdę bardzo komfortowe. Pracownicy tunelu darzyli nas dużym zaufaniem szczególnie, jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa i w zasadzie mogliśmy robić w tunelu wszystko to, na co tylko mieliśmy ochotę, czego nie można powiedzieć o innych tunelach. Wyjaśnijmy, że chodzi nam np. o możliwość filmowania oraz robienia zdjęć wewnątrz tunelu, abyśmy byli dobrze zrozumiani. Bardzo miłe również było „przestrzeganie” czasu latania, zdecydowanie na naszą korzyść. Obsługa do każdej godziny dodawała nawet po kilka minut, co przy wykupionych przez nas godzinach dało w sumie całkiem spory bonus, oprócz oficjalnego bonusa, który i tak otrzymaliśmy!

Tunel w Genting nie jest zbyt mocno oblegany nie licząc gapiów przyglądających się nam przez szybę. Umożliwiało to nam dowolne zmiany w harmonogramie treningu, co wykorzystaliśmy kilkakrotnie i nigdy nie było z tym najmniejszego problemu. W razie potrzeby można było nawet poprosić o wyłączanie tunelu co kilkanaście minut.

Bardzo poważną i największą niedogodnością dla nas okazał się brak profesjonalnej kadry instruktorskiej. Tamtejsi instruktorzy świetnie latają indywidualnie, gdyż każdy z nich ma po kilka tysięcy godzin w tunelu, ale niestety żaden z nich nie jest skoczkiem i nie mają pojęcia o trenowaniu czwórki RW. Na szczęście trójka z nas była już wcześniej na treningach z instruktorem w tunelu. Dodatkowo wyposażyliśmy się w kompletne zestawy ćwiczeń przygotowanych przez profesjonalistów, więc brak instruktora mogliśmy przynajmniej w części zminimalizować, korzystając z własnych doświadczeń i wykupionych, zamiast godzin instruktora, kilku dodatkowych godzin latania. Nie da się jednak ukryć, że instruktor to bardzo ważny element treningu oraz...więcej czasu wolnego dla zawodników, gdy nie muszą sami ustalać i przygotowywać swojego treningu na kolejny dzień.

Reasumując, SkyVenture Genting ze względu na swoją niską cenę, zupełnie satysfakcjonującą wydajność, sympatyczną obsługę, rozsądne ceny przelotów i brak wymaganej wizy do Malezji jest znakomitą alternatywą dla osób, które pierwszy raz wyjeżdżają na tunel, bądź też dla tych, którzy chcą doskonalić swoje umiejętności RW, a nawet nauczyć się podstaw freefly, gdyż w trochę luźniejszych kombinezonach można w nim latać w pozycjach back-fly oraz sit-fly.

Sama Malezja jest zresztą bardzo pięknym i niedrogim krajem z tropikalnymi lasami, malowniczymi plażami, których niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć na „żywo” oraz wspaniałą stolicą Kuala Lumpur, nad którą królują monumentalne Petronas Twin Towers - te z kolei mieliśmy okazję podziwiać i za dnia, i po zmroku – wrażenia dla nas niezapomniane...

Autorzy: Quatron Team - Amelia „Mela” Bobowska, Jarosław ‘Widget’ Szot

Autor: Maciek, Data: 2008-01-06